03.10.2016

to ja też

... pomarudzę, bo to nasza narodowa cecha? bo jesień?, bo inni, to ja też? bo, bo, bobobo..
ogólnie rzecz ujmując jestem optymistką, pełną gębą, garścią, powinnam jeszcze napisać pełną piersią, ale przy rozmiarze hmmmmmmmmm chyba mi nie wypada, bo jakby już wypadło;-) taki mały żarcik, dla wprawy, wszak ćwiczenie czyni mistrza, więc pisz, pisz, pisz, to piszę, piszę, piszę, jeszcze by tylko jakiś mały sensik,  (nie seksik) znaleźć, zapewne było by miło, a czasami naprawdę niewiele potrzeba żeby było miło, zwłaszcza jak ogólnie to jest miło, i tylko ten czarny poniedziałek, i tylko ten deszcz, i tylko ten wkur...w, na nich, na siebie, na poniedziałek, że poniedziałek, na deszcz, że leje, a przedtem na deszcz, że nie lał tak długo , i z wężem, i z konewką, a teraz leje, i zimno, i wiatr.. i do roboty, i ciesz się, że masz robotę... a najbardziej na niechcieja, bo tak mi się nie chcę, a powinno mi się chcieć, normalnie musi mi się chcieć, a  się nie chce, królestwo jak ktoś zrobi pstryk, będzie mi się chciało... ( z tym królestwem to, gdyby cóś to będziemy negocjować), a teraz idę bo mi się nie chce;-)? czy, idę chociaż mi się nie chce?


;-)

24.09.2016

egejn

Ballantines z pepsi jest nawet znośny, zwłaszcza w sobotni wieczór gdy niemoc uziemia w domu, nie, nie nie dopadło mnie pierwsze jesienne przeziębienie, ale tydzień dał mi w kość, i jedyne na co dzisiaj mam ochotę, to kocykowanie, film,książka, i , i, i, itd;-), film już odbębniłam, kawałek książki też, telefon do "przyjaciela" również zaliczony, przynajmniej na razie;-) , więc teraz postaram się trochę nadrobić zaległości... oczywiście chciałam iść na łatwiznę i walnąć parę fot.. bo trochę ostatnio popstrykałam, aleeee wychodzi na to, że oczywiście ZAPOMNIAŁAM JAK TO SIĘ ROBI, i to nie jest takie proste wstawić tutaj zdjątko... zrobić to mały pikuś, ale zmniejszyć czy cóś, i wstawić to już większy komplikejszyn... dlatego po staremu naszrajbam, zresztą może to i dobrze, bo ostatnio marnie mi idzie... jak to się mówi wypadłam z obiegu-) podobno ćwiczenie czyni mistrza... hmmmm a, że mnie jak zwykle najlepiej wychodzi leżakowanie, to z ćwiczeniem w każdym temacie u mnie musi trochę potrwać, najpierw muszę sobie logicznie uzasadnić, wmówić konieczność, i wreszcie przekonać siebie... do... no to popiszę trochę... w kwestii wcześniejszego tematu to powiem, że Grey zaliczony, w całości, od dechy do dechy... no i to by było na tyle;-) . Teraz na tapecie polski kryminał, a w zeszłym tygodniu zaliczyłam w kinie polski thriller.. chyba jestem uprzedzona bo zawsze czegoś mi brakuje, no niby jest dobry pomysł, i obsada, i, i, a może to ja sama jakoś nie za bardzo wiem czego chcę, co jak najbardziej jest możliwe.. zapewne orientujecie się już, że obecnie mój okres w życiu można nazwać, zawieszona, zawieszona, zawieszona lalalalal. Wisze pomiędzy tu, i tam, wczoraj, i jutro, dzisiaj, chcę, i, nie, idę a jednak stoję.... wiem, a jednak nic nie wiem,  a może nie chcę wiedzieć... kryzys? nieeeeeeeeeee, tąpnęło i to pewnie efekty uboczne.. które jak wszystko zapewne miną, samtajms..z systematycznością u mnie zawsze bywało marnie, więc jak napiszę, że odezwę się jutro pewnie nie uwierzycie, ale naprawdę postaram się... bo jakoś dobrze  mi to robi... , no i zapomniałabym BARDZO MIŁO WAS ZNOWU WIDZIEĆ;-)

23.08.2016

Czytam Greya...



Czytam Greya,  „wszyscy” już czytali, a ja nie, to czytam, „wszyscy” już widzieli, a ja nie, to czytam, wszyscy się zachwycali, a ja nie, to czytam. Bo może doczytam, dokumam, dojrzę, no, bo jak to tak, że wszyscy na tak, a ja nieeeeeeeeeee.
Po zastanowieniu:
a) może to już ten wiek? Hmmmmmmmm    
b)      może „ślepa jestem” i nie dostrzegam tego ahh, ohhh, ehhh, mrrrrr (znaczy czas do okulisty?)
      c)       a może zlodowaciałam?, tu, i tam, i tam, i tu, i ogólnie..

No i czytam Greya, już 3ci tom, wytrwała jestem, że sama się sobie dziwię, wcześnie czytałam książkę o wydrach..  tak normalnie, że sobie żyją pływają, w górę rzeki, w dół rzeki, w górę rzeki… i myślałam, że mi odwaliło, ale przeczytałam calusieńką.. a teraz Grey, słynny, na topie, i w ogóle.. taki cudny naj, naj, naj, i naaaaaaaaaaaaaj.. No i najpewniej coś ze mną jest nie halo, bo nie mogę tego naja znaleźć..Kota można zagłaskać, a książkę przesłodzić…  nawet perwersyjnym sexem… a może jednak okulista?