23.08.2016

Czytam Greya...



Czytam Greya,  „wszyscy” już czytali, a ja nie, to czytam, „wszyscy” już widzieli, a ja nie, to czytam, wszyscy się zachwycali, a ja nie, to czytam. Bo może doczytam, dokumam, dojrzę, no, bo jak to tak, że wszyscy na tak, a ja nieeeeeeeeeee.
Po zastanowieniu:
a) może to już ten wiek? Hmmmmmmmm    
b)      może „ślepa jestem” i nie dostrzegam tego ahh, ohhh, ehhh, mrrrrr (znaczy czas do okulisty?)
      c)       a może zlodowaciałam?, tu, i tam, i tam, i tu, i ogólnie..

No i czytam Greya, już 3ci tom, wytrwała jestem, że sama się sobie dziwię, wcześnie czytałam książkę o wydrach..  tak normalnie, że sobie żyją pływają, w górę rzeki, w dół rzeki, w górę rzeki… i myślałam, że mi odwaliło, ale przeczytałam calusieńką.. a teraz Grey, słynny, na topie, i w ogóle.. taki cudny naj, naj, naj, i naaaaaaaaaaaaaj.. No i najpewniej coś ze mną jest nie halo, bo nie mogę tego naja znaleźć..Kota można zagłaskać, a książkę przesłodzić…  nawet perwersyjnym sexem… a może jednak okulista?

06.08.2016

słowo się rzekło i... iiiiiiiiiiiiii, no  iiiiiiiiiiiii? a mówili , że po 40tce człowiek wie.. no mówili.. ale, że co.. co wie? jak widać mętlik, chaos, no powiem szczerze, nie myślałam, że come back będzie taki, taki, nooo taki.. trudny??? albo za dużo się uzbierało, albo za daleko odeszłam, albo to co mnie walnęło, coś uszkodziło.. zawias trwa nadal i jakoś tak lewituje w bezkresie.. obecnie najczęściej goszcząca odpowiedź na moich ustach to ... " nie wiem".. i niby jest dobrze, ok, i powoli, i w ogóle.. ale nie wiem.. hmmmm patrząc na to co właśnie piszę zastanawiam się, ile można pisać o niczym?  a przecież tyle się dzieje.. bo świat wariuje, bo dni młodzieży,.. bo z jednej strony zabolało, ale z drugiej dało kopa.. więc może jednak do przodu... bo co nas nie zabije to nas wzmocni..?  wiele rzeczy się zweryfikowało.. więc in plus.. chociaż nie zawsze ta weryfikacja była miła.. życie zazwyczaj nas zaskakuje, życie? czy raczej ludzie..? bo życie to ludzie.. człowiek to zwierzę stadne.. i chociaż czasem masz ochotę "zabić.."  to bezludne wyspy mają sens tylko wtedy gdy potem można wrócić.. a tak normalnie to napisze, że właśnie odliczam dni do urlopu.. mam od 3 lat nowego psa-potwora, a od 3 miesięcy nowy, a raczej inny samochód, bo facet, chciał "myknąć" no i zaparkował mi na masce.. a że autko leciwe,( nawiasem, pomięte ale jeździ nadal, ktoś chętny???) musiałam wymienić.. no i urlop stacjonarnie ( media kłamią, urzędasom płacą grosze), jak ktoś ma ochotę na dziką wieś to zapraszam;-)  , to na tyle, over;-) 

13.07.2016

Z pewną dozą nieśmiałości...

Z pewną dozą nieśmiałości, drżeniem rąk, a raczej palców, chaosem w głowie (i na głowie), wracam? mijają dni, miesiące , mija czas... wiem, i nie wiem, chcę , i nie chcę, a może raczej się obawiam.. ja mam stracha? hmmm przecież show must go one..  show must go one.. Jesteście.. wiem.. a ja gdzieś błądzę w zawieszeniu.. Witajcie.. egejn;-)

14.06.2013

naście



19 lat i 3 miesiące, ehhhh… jak to brzmi? No cóż, zależy, co mamy na myśli, jeżeli wiek.. to brzmi mrrrr
Już nie dziecko, ale do dorosłości pełnej też chwila..  Dużo wiemy, i wiele nie wiemy, niby tyle już za, ale ile jeszcze przed… 19 to brzmi hmmm nieźle, chociaż to ostatnie ście;-) za niedługo zacznie się ścia.. I można by tak długo.. ale akurat tutaj chodzi o inną beczkę. Dokładnie 13 maja 2013r rozpoczęłam nowy etap, jaśniej? Więc po 19latach i 3 miesiącach spędzonych w jednej firmie zmieniłam pracę, a może to praca zmieniła mnie?, albo dostałam propozycję, którą raczej się bierze… czasem lepiej nie mieć czasu na zastanawianie, przynajmniej ja, gdybym zaczęła się doktoryzować.. tooooooooooo , stało się i już.. Moje nowe hasło: jak się nie ma, co się lubi, to się ma, co się nie lubi, i trza się przyzwyczaić..
Wiem, marudzę, a na 10 osób, które o tym usłyszały, dokładnie 10 stwierdziło; „farciara”..  No patrząc z boku coś w tym jest, gdyby tylko nie te cyferki;-) liczenie, i papiery, papiery,papiery.. cyferki, tabele…
Spoko to dopiero miesiąc, więc przechodzę okres aklimatyzacji..
Na szczęście mam normalnych ludzi, naprawdę.. Bo praca pracą, ale ludzie to podstawa.. Normalny
szef w obecnych czasach to ewenement.. Współpracownicy raczej nie biorą udziału w wyścigu szczurów, więc chyba mi się trafiło… a co będzie dalej czas pokaże.. I może, dlatego trochę bardziej mnie nie było niż byłam.. trochę byłam w szoku, jak to po nagłej zmianie;-) ale jestem jak bumerang, zawsze wracam;-) więc heloł;-)